poniedziałek, 22 czerwca 2015

ROZDZIAŁ 86

Z perspektywy Michała :

Poszedłem do pokoju Igły spytać go, czy dowiedział się czegoś od Mileny. Mam nadzieję, że tak, bo nie mam kompletnie pomysłu. No co ja poradzę, że jestem mało kreatywny ? A chciałbym, żeby ten dzień zapamiętała na długo i przede wszystkim się zgodziła. Nie no, zgodzi się. Przecież mnie kocha. Zapukałem a on otworzył uśmiechnięty :

- Cześć. Mogę ?
- No jasne.

Wpuścił mnie do środka. Usiadłem na krześle i spytałem :

- No i co ? Czego się dowiedziałeś ?
- Skąd wiesz, że byłem z Mileną ?
- Mówiła, że byliście na zakupach. Swoją drogą - współczuję Ci stary.
- Ta.. dzięki. Sam sobie też współczuję.
- No więc... czego się dowiedziałeś ?
- Powiedziała tylko tyle, że marzy jej się, żeby to facet ją zaskoczył.
- Serio ? No to jestem w totalnej dupie... Przecież wiesz, że nie należę do kreatywnych osób.
- No wiem.. Na szczęście masz tak wspaniałego przyjaciela jakim jestem ja a ja już mam świetny pomysł.
- Serio ? A jaki ?
- Tego dowiesz się mój drogi kumplu w swoim czasie. Nie bój żaby. Zaplanuję wszystko za Ciebie, Tb zostanie się tylko oświadczyć.
- Igła, boję się Ciebie. Ty masz czasem głupie pomysły. Nie chcę, żebyś mi to spieprzył.
- Oj Misiek. Zaufaj mi. A dobrze na tym wyjdziesz. Obiecuję.
- Dobra, zgoda. Zdaję się na Ciebie.
- Ale extra. Dobra, idę wszystko załatwić.

Wyleciał z pokoju zostawiając mnie samego. Wybiegłem za nim na korytarz i krzyknąłem :

- Ej, a może byś mnie tak jednak wtajemniczył ?

Jednak on tylko machnął ręką i biegł dalej. Kiedyś on mnie przyprawi o zawał. Ale umarłbym z nudów, gdyby tego wariata tu nie było. Nie miałem co robić, więc wróciłem do pokoju. Już miałem wejść, kiedy zobaczyłem Kurka, który z kimś rozmawiał przez telefon. Postanowiłem podejść i podsłuchać o czym gada, bo miałem dziwne przeczucie, że to tyczy mnie i Mileny. Szedłem w bezpiecznej odległości, żeby mnie nie zauważył :

- No ale co ja na to poradzę ? Słuchaj, musimy to przemyśleć i rozegrać to wszystko inaczej. Ty masz swój cel i ja mam.

Chciał powiedzieć coś jeszcze, jednak chyba mnie zauważył, bo nagle zaprzestał swojej rozmowy. Cholera, ukryłem się za filarem, tak, żeby mnie nie zauważył. Miałem nadzieję, że nie będzie dalej szukał. Na szczęście tak się stało i poszedł dalej. A ja żeby się bardziej wkopać nie szedłem już za nim. Cholera jasna, czy ten koleś nigdy nie odpuszcza ? Dlaczego do niego nie dociera, że ona go nie kocha i nie pokocha ? Chociaż ... Może powinienem się chociaż trochę wczuć w jego sytuację ? A gdyby to z nim była Milena, też czułbym się podle. Wiadomo, serce nie sługa, nie wybiera w kim się zakochujesz. No ale jeśli chce jej szczęścia to powinien dać jej spokój. Na pewno nie knułbym takich intryg jak Kurek. Jestem pewien, że już obmyśla co zrobić, żeby zniechęcić Milenę do mnie. Ale mu się nie uda.. Poszedłem do pokoju, żeby powiedzieć jej, to co usłyszałem, ale jej nie było. Gdzie ona poszła ? Poszedłem jej szukać. Po drodze spotkałem Pitera :

- Piter, siema, widziałeś gdzieś Milenę ?
- Nie, ale jest taka ładna pogoda, może poszła się przejść do parku. Sprawdź tam.
- Dzięki.

Natychmiast tam poszedłem. Chodziłem po parku i szukałem jej, aż w końcu zobaczyłem jak siedzi na ławce. Jest taka śliczna. Chciałem podejść, ale zauważyłem, że Kurek idzie w jej stronę. Usiadł obok niej i zaczęli rozmawiać. Po chwili Kurek ją przytulił. Myślałem, że szlak mnie za chwilę trafi. Poczekałem, aż odejdzie i też podszedłem :

- Wiesz jak się o Ciebie martwiłem ?
- O Misiek, niepotrzebnie. Wyszłam się trochę przewietrzyć.
- Właśnie widzę. O czym rozmawiałaś z Kurkiem ? Widziałem jak Cię przytulał.
- A czy to jakaś zbrodnia ? Mówił, że rozumie, że to Ciebie kocham i że chce być moim przyjacielem.
- A Ty w to uwierzyłaś ?
- A dlaczego nie ?
- Bo on robi wszystko, żeby nas rozdzielić. A Ty tak po prostu się do niego przytulasz.....
- Bo jesteśmy przyjaciółmi. Jakoś Ci nie przeszkadza, że przytulam Igłę.
- Bo z Igłą nie spałaś a z Bartkiem tak. - krzyknąłem znacznie głośniej.

Spojrzałem na jej twarz i dopiero wtedy dotarło do mnie, co powiedziałem :

- Skarbie. Nie, ja nie chciałem tego powiedzieć.
- Ale powiedziałeś. A ja głupia łudziłam się, że nie będziemy sobie wypominać swoich błędów.. Jak widać się myliłam.

Szybko odbiegła. Oczywiście pobiegłem za nią, ale szybko straciłem ją z oczu. No i coś Ty głupku narobił ?

Z perspektywy Igły :

Mam świetny pomysł na to jak Kubi może się Mili oświadczyć. Na 100 % zapamięta ten dzień na bardzo długo. Niecodziennie ktoś Ci się oświadcza na oczach prawie 6 tysięcy osób. Tylko muszę teraz wszystko uzgodnić ze Stefanem, dlatego natychmiast do niego poszedłem :

- Stefan, możemy chwilę porozmawiać ?
- Jasne. Wejdź.

Wszedłem do środka i powiedziałem :

- Słuchaj, nie zajmę Ci dużo czasu. Chcę Cię tylko poinformować, że Kubi zamierza się oświadczyć Milenie po meczu.
- Serio ? To super. A kiedy ?
- W piątek. Bo muszę przy tym być a w sobotę już wyjeżdżam.
- Krzysiek, ale pamiętasz, że we wtorek masz być w Szczyrku ?
- Tak, wiem. Pamiętam. Spokojnie. Zdążę ze wszystkim. Przyszedłem zapytać czy nie masz nic przeciwko.
- Nie, no jasne, że nie. Powiedz Kubiemu, że życzę mu szczęścia.
- On na razie nic nie wie. Znaczy on nie miał pomysłu, kiedy to zrobić ani jak, więc ja wpadłem na genialny pomysł.
- Aha, no to powodzenia.
- Dzięki.

Wyszedłem zadowolony z pokoju Stefana, chciałem iść teraz do Kubiemu i mu o wszystkim powiedzieć, jednak zauważyłem na zewnątrz coś, co mnie bardzo zaniepokoiło. Milena siedziała na ławce i płakała. A więc zmieniłem kierunek i udałem się tam. Usiadłem obok niej i spytałem :

- Hej skarbie. Co się stało ? Czemu płaczesz ?
- Myślałam, że to zniknie, że zapomnimy o tym. Ale się łudziłam.
- Mała, spokojnie. Powiedz mi na spokojnie o co chodzi. Co się stało ?
- Nie mogę Krzysiek. Nie mam siły.

Chciała wstać, ale złapałem ją za rękę i z powrotem usadziłem na ławce. Przytuliłem ją mocno do siebie. Strasznie płakała a mi jej było tak cholernie żal..

- Michał coś Ci zrobił ? Coś Ci powiedział ?
- Ja już nic nie wiem Krzysiek. Boję się, że my już nigdy nie będziemy mogli być szczęśliwi.
- Na spokojnie. Powiedz mi o co chodzi.
- Wyszłam do parku i spotkałam tam Bartka. Porozmawialiśmy trochę i Bartek powiedział, że zrozumiał swoje błędy i że chce być moim przyjacielem. Przytuliliśmy się. Tylko. A Michał zrobił mi karczemną awanturę i wypomniał to, że spałam z Kurkiem. Żałuję tego. Myślałam, że Michał to rozumie.
- Słonko, posłuchaj. Michał jest o Ciebie bardzo zazdrosny, bo Cię kocha i nie zniósłby, gdyby Cię stracił. A boi się, że go zostawisz dla Bartka, skoro Ty z nim... No wiesz...
- Zauroczyłam się nim, to fakt... Ale to było wtedy. Kocham Miśka, ale boję się, że on mnie już nie.
- Kocha Cię. I to bardzo.Zaufaj mi i daj mu trochę czasu a zobaczysz jak bardzo Cię kocha.
- Naprawdę tak myślisz ?
- No jasne.
- Dzięki Krzysiu. Jesteś najlepszy.

Przytuliła mnie a ja się uśmiechnąłem :

- Zawsze możesz na mnie liczyć. Pamiętaj.

Po chwili poczułem, że dzwoni mi telefon. Spojrzałem na ekran i zauważyłem, że to Kasia.

- Mała, przepraszam. Muszę odebrać.
- Jasne, idź.

Odszedłem na bok i odebrałem :

- Cześć słonko.
- Hej, ja jestem gotowa. Wpadniesz po mnie ?
- Pewnie, już się zbieram. Jak będę blisko to zadzwonię.
- Ok. Pa.
- Papa.

Rozłączyłem się i udałem się w stronę samochodu a stamtąd po moją Kasię.

Z perspektywy Zbyszka :

Cholera, nie wiele brakowało a sam bym się wkopał z tymi zdjęciami. Muszę się dodzwonić do Moniki i dowiedzieć się o co jej chodzi, a przede wszystkim - co to za zdjęcia ? Kiedy tak rozmyślając szedłem na trening, spotkałem Klaudię :

- Cześć Zibi.
- O cześć. Wybacz, nie zauważyłem Cię.
- Coś się stało ? Jesteś bardzo zamyślony.
- Wiesz, mam pewien problem.
- Mogę Ci jakoś pomóc ?
- Chyba nie bardzo. Sam muszę sobie z tym poradzić.
- Chodzi o mnie, prawda ?
- Dlaczego tak myślisz ?
- Bo widzę jak się zachowujesz w stosunku do mnie. Inaczej niż zwykle..
- Wszystko w porządku. Naprawdę. A teraz przepraszam Cię, ale się śpieszę na trening.
- Ok, a spotkamy się potem ?
- Zadzwonię do Ciebie jakby co.

Odszedłem bojąc się, że znowu ktoś nam zrobi jakieś zdjęcia. Kurde, nie robiłem nic złego a chodziłęm speniany jak jakiś szczeniak.. Muszę się zebrać i zadzwonić do Fabiana.. Ale ja go tak nie lubię no... Ale muszę się przemóc, to dla dobra mojego związku. Wybrałem numer i czekałem, aż ten palant odbierze.W końcu raczył się odezwać :

- Halo ?
- Cześć - powiedziałem.
- Zbyszek ?
- Nie, Duch Święty. Przecież słyszysz, że to ja.
- Dziwię się, że to Ty do mnie dzwonisz.
- Mam sprawę, tylko dlatego.
- I wszystko jasne. Więc czego chcesz.
- Dzwoniła do mnie Twoja dziewczyna. Mówiła coś o jakichś moich zdjęciach... Skąd je masz i co to są za zdjęcia ?
- Nie mam pojęcia o co Ci chodzi.
- Nie udawaj głupa. Wiem, że chcesz mnie rozdzielić z Anią, ale Ci się to nie uda, rozumiesz ? Nie uda.

Rozłączyłem się i wściekły poszedłem w końcu na ten trening, choć i tak już byłem spóźniony.

czwartek, 11 czerwca 2015

ROZDZIAŁ 85

Z perspektywy Mileny :

Krzysiek był jakiś strasznie tajemniczy. Miałam wrażenie, że coś knuje, jednak za Chiny świata nie chciał mi powiedzieć co. A Igła jak to Igła, od niego się nic nie wyciągnie, jak już zamknie swoją buzię na kluczyk. Zrobiliśmy najpotrzebniejsze zakupy, oczywiście Krzysiu jak prawdziwy dżentelmen wziął wszystkie torby tak, żebym ja nic nie niosła. W drodze powrotnej postanowiłam go trochę wypytać o jego życie prywatne, tak dawno nie pytałam co u niego....

- Krzysiu ?? - zaczęłam najsłodszym głosem jakim potrafiłam..
- No co tam chcesz ode mnie mała ? Na kolejne zakupy z Tobą nie idę..
- Oj weź, nie chodzi mi o żadne zakupy.
- No więc...
- Co tam słychać u Ciebie ?
- U mnie ?
- No tak, zawsze rozmawiamy tylko o moich i Michała problemach. A ja nie wiem co się dzieje u Ciebie.
- A u mnie się dużo pozmieniało. Rozwodzę się z Iwoną.
- Co ? Ale jak to ? Dlaczego ?
- Knuła z Winiarskim przeciwko mnie i Kasi. Żebyśmy nie byli razem. Ale prawda wyszła na jaw i w końcu nie wyszło na ich.
- Czy Ty mi chcesz przez to powiedzieć to co ja myślę ?
- No, jeśli myślisz o tym, że Kasia i ja jesteśmy razem to tak.
- Aa, Igła gratuluję.

Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.

- Łoo matko, bo mnie udusisz.
- Cieszę się bardzo.
- Ja też.

W końcu dotarliśmy pod drzwi pokoju. Igła wniósł mi wszystkie torby i się zmył a ja zaczęłam rozpakowywać. Po chwili wszedł Michał :

- Cześć skarbie.
- Hej, jak tam po treningu ?
- Jestem padnięty. A Ty gdzie byłaś ?
- Na zakupach z Krzyśkiem.
- Ojj, biedny Igła. Znam ten ból. Jeszcze zakupy z Tobą....

Spojrzałam na niego z mordem w oczach i powiedziałam :

- Chcesz coś jeszcze Misiu powiedzieć ?
- Nie, skąd. - od razu spotulniał, no czyli już wiadomo jak rozmawiać z facetami.
- I słusznie..

Michał usiadł koło mnie na łóżku i zaczął przeglądać rzeczy, które kupiłam :

- Misiek, po co mi tu bałagan robisz, co ? I tak Cię to nie interesuje przecież.
- A właśnie, że interesuje i to bardzo.

Wyjął sukienkę z torby i powiedział :

- Piękna sukienka. Masz doskonały zmysł mody słońce.
- Już mi się tak nie podlizuj, dobra ?
- Ależ ja mówię tylko prawdę.

Zbliżył się do mnie i chciał mnie pocałować, ale postanowiłam się z nim podroczyć.

- No słonko... Gniewasz się na mnie ?
- Ależ skąd Misiu. A teraz wybacz, idę do łazienki przymierzyć moje zakupy.

Nagle mu się zaświeciły oczy i powiedział :

- A mogę z Tobą ?
- Nie tym razem Dziku.

Wzięłam torbę w rękę, posłałam mu buziaka w powietrzu i zamknęłam się w łazience. Zakładałam po kolei każdą sukienkę jaką kupiłam. Cóż... Muszę przyznać, że leżą znakomicie. Igła to jednak dobry kompan do zakupów. Następnym razem też go biorę ze sobą. Po chwili usłyszałam pukanie :

- Skarbie, no proszę Cię. Mogę Cię chociaż zobaczyć w którejś z tych sukienek ?
- A czemu Ci na tym tak zależy, co ?
- A bez powodu.
- Szkoda, że Ci nie wierzę.
- No dobrze, jak nie chcesz to nie. Idę w takim razie na chwilę do chłopaków.
- Ok.

Słyszałam jak wychodzi więc mogłam spokojnie wyjść. Co za facet, im tylko jedno w głowie....

Z perspektywy Kasi :

Krzysiek wyszedł a ja zostałam sama z mamą.

- Kasia, tak nie może być. Twój związek z nim całkowicie nie ma przyszłości.
- A co Ty możesz o tym wiedzieć, co ? Nic nie wiesz ani o mnie ani o moim życiu. Jesteś wiecznie zapracowana i nie obchodzi Cię to co robiłam, ani z kim. Nawet nie wiesz, że już z kimś byłam.
- Jak to byłaś ? Z kim ?
- Z Michałem.
- Rozstaliście się ? To dlatego byłaś taka smutna jak wróciłaś ?
- Nie chcę o tym rozmawiać. Po prostu musisz zaakceptować to, że Krzysiek i ja będziemy razem. Czy Ci się to podoba, czy nie.

Wyszłam z pokoju, zeszłam na dół i wyszłam z domu, dla efektu trzaskając drzwiami. Nikt mi nie będzie mówił co mam robić a zwłaszcza mama. W końcu mam szansę być z Krzyśkiem szczęśliwa i nie zaprzepaszczę tego. Postanowiłam do niego zadzwonić. Odebrał bardzo szybko :

- Cześć kochanie.- oo, jaki on słodki.
- Cześć, co tam u Ciebie ? Zmęczony po treningu ?
- Bardzo, nawet nie wiesz jak. A jak Ci poszło z mamą ? Bardzo się pokłóciłyście ?
- Wiesz...
- Czyli bardzo. Przepraszam Cię kotku. Nie chciałem Ci przysporzyć kłopotów.
- Daj spokój, w końcu jestem szczęśliwa i nie pozwolę, żeby mama mi to zepsuła.
- Ja też jestem szczęśliwy. Wiesz, Stefan uznał, że w turnieju będzie grał Zati, ja mam że tak powiem wolne, więc pojechałabyś ze mną do adwokata ? Chcę uzgodnić wszystko, żeby jak najszybciej dostać rozwód.
- Naprawdę ? Chcesz, żebym z Tobą pojechała ?
- No jasne, nie mamy przecież przed sobą tajemnic. Tylko pomyślałem, że na 1 mecz moglibyśmy jeszcze zostać we Wrocławiu, obejrzelibyśmy 1 mecz i potem pojechali.
- Ja nie wiem czy to dobry pomysł. Nie jestem chyba jeszcze gotowa, żeby zobaczyć Michała.
- No wiem, że to dla Ciebie trudne, ale wiecznie nie możesz przed nim uciekać. Poza tym, jeśli Cię naprawdę kochał, tak jak mówił, to zasłużył na prawdę.
- Masz rację. Masz rację, ok, przyjadę do Wrocławia.
- Wpadnę po Ciebie, bo i tak nie będę grał, więc nie muszę być na konferencji prasowej ani nic..
- Ok, to ja wracam do domu się spakować i będę czekać na Ciebie.
- Ok, pa. Kocham Cię. - wciąż się nie mogę do tego przyzwyczaić, ale to takie słodkie słyszeć to z jego ust.
- Ja Ciebie też. Pa.

Rozłączyłam się i ruszyłam w drogę do domu gotowa na konfrontację z moją mamą.

Z perspektywy Ani :

Obudziłam się rano w bardzo dziwnym nastroju. Wciąż towarzyszyło mi to dziwne przeczucie, że stanie się coś złego. Zjadłam śniadanie, kiedy zaczął dzwonić mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. ZIBI. Teraz nagle ma dla mnie czas, a kiedy ja chciałam rozmawiać to był strasznie zajęty. No ale dobra, odbiorę. W końcu go kocham :

- Halo ? - spytałam dość chłodno.
- Cześć kochanie, co tam u Ciebie ?
- W porządku. A u Ciebie ?
- Dobrze.. A czy Ty... Jesteś na mnie zła ?
- A powinnam być ?
- Skarbie, ja Ci wszystko wyjaśnię. Te zdjęcia są nieprawdziwe...
- Zaczekaj, o jakich zdjęciach Ty mówisz ?
- To... Ty nie dostałaś żadnych zdjęć ?
- Zbyszek, o czym Ty cholera jasna mówisz ?
- Nie, bo ja... Znaczy nie ważne. Wiesz, myślałem, że... Nie ważne, nie denerwuj się, bo tylko to Ci niepotrzebnie zaszkodzi. Już raz byłaś w szpitalu przez przemęczenie. Nie możesz wylądować tam ponownie.
- Ty mi nie próbuj zamydlić oczu Zbyszek. O co chodzi ?
- O nic skarbie. Naprawdę. Kończę, bo lecę na trening. Już niedługo się zobaczymy. Bardzo za Tobą tęsknię. Kocham Cię. Pa.

Rozłączył się zanim zdążyłam coś jeszcze powiedzieć. Cholera, o co mu chodziło ? Ja już nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Zbyszek jest od jakiegoś czasu cholernie dziwny. A ja nie wiem dlaczego. Ale muszę się tego dowiedzieć. Tylko kto mi powie prawdę ? Zastanawiając się ruszyłam w stronę szkoły. Byłam bardzo zamyślona i nie zauważyłam na kogo wpadłam :

- Cześć - Monika, jeszcze jej tu brakowało.
- Cześć, przepraszam, ale się śpieszę. Jak widzisz, nie ma ze mną Fabiana więc nie musisz mieć do mnie pretensji.
- Przyszłam Cię tylko przeprosić.
- Przeprosić ? - no tu mnie zdziwiła...
- Tak, miałaś rację. Muszę bardziej ufać Fabianowi a on mi przysięgał, że mnie kocha więc nie mam powodu, żeby mu nie ufać.
- Cieszę się, że to rozumiesz. Wybacz, ale się śpieszę.

Chciałam ją minąć, ale ona złapała mnie za rękę i przytrzymała :

- Naprawdę chcę mieć z Tobą dobre relacje. Chciałabym Cię lepiej poznać. Skoro Fabian Cię lubi, to myślę, że i my możemy się zaprzyjaźnić. O której kończysz ? Wpadnę po Ciebie i pójdziemy razem na zakupy.

Nie wiedziałam czy mam się na to zgodzić, nie ufałam jej, no ale może powinnam spróbować ją chociaż lepiej poznać. Może dla Fabiana..

- O 2.
- Ok, będę. Na razie.

I odeszła zadowolona. No dobra... To było dziwne. Ale nie mam dłużej czasu nad tym dłużej myśleć, Zaraz się spóźnię do szkoły...........

niedziela, 24 maja 2015

ROZDZIAŁ 84

Z perspektywy Kubiego :

Już wiem, wpadłem na genialny pomysł. Może i Milena myśli, że porozmawiała z Kurkiem i on sobie ot tak da spokój, ale ja mu nie ufam i wiem, że on będzie wciąż robił wszystko, żeby Milena go pokochała. Jego niedoczekanie. Kurna, no gdzie ten Igła ? Chciałem z nim na ten temat pogadać a on się gdzieś włóczy. Wyjąłem telefon i wybrałem do niego numer. W końcu trzeba " przekręcić " do staruszka, no nie ?

- Halo ?
- Igła, gdzie Ty jesteś ? Muszę z Tobą poważnie pogadać.
- Coś się stało ? Ja już jadę, jestem praktycznie pod ośrodkiem.
- Dobra, to czekaj na mnie. Już do Ciebie idę i się przejdziemy.
- Michał, ale stało się coś ? Jesteś strasznie poważny jak na Ciebie.
- Wytrzymaj chwilę, zaraz się dowiesz. Na razie.

Rozłączyłem się i wyszedłem przed ośrodek. Po jakichś 10 minutach podjechał swoją '' bryką '' Igła. Wysiadł szybko i natychmiast znalazł się przy mnie :

- Gadaj szybko o co chodzi, bo jechałem tu cały w nerwach.
- Słuchaj, postanowiłem się Milenie oświadczyć.
- Mówisz serio ?
- Tak. Kurek nigdy nie odpuści a jak będzie wiedział, że jest moją narzeczoną to może trochę zbastuje.
- Jak to Kurek ? O czym Ty mówisz ?
- To Ty nic nie wiesz ? A no tak, nie zdążyłem Ci opowiedzieć. Powiedziałem Milenie o tym co się stało między mną a Agnieszką.
- No to super. I jak zareagowała ? Chyba dobrze, skoro planujesz oświadczyny.
- Nawet bardzo dobrze. Powiedziała mi, że spała z Kurkiem.
- Słucham ? Co Ty do mnie mówisz Michał ? Nie syp takimi głupimi żartami.
- Wyglądam jakbym żartował ?

Patrzyliśmy przez chwilę na siebie, po czym Igła powiedział :

- Pobiłeś go ?
- Nie.
- Dobra, słuchaj. Już teraz nic z tego nie rozumiem. Milena powiedziała Ci, że była w łóżku z innym facetem a Ty mu nie obiłeś twarzy a do tego nadal jesteście razem ? Jak to ?
- No bo to było wtedy, kiedy tak jakby nie byliśmy razem, kiedy ona się dowiedziała o moim wyjeździe do Ankary. Przyjechał do niej, zaproponował wino, uwiódł, no i się stało. Jest mi ciężko z tym, że on ją dotykał, całował w ten sposób jak ja tylko mogę, ale sam sobie jestem winien nie ? Poza tym sam byłem blisko tego samego z Agnieszką, więc nie mam prawa jej robić wyrzutów.
- A co z Bartkiem ?
- On ją cały czas nachodzi, próbuje jej mieszać w głowie, mówi że ją kocha. Mam cichą nadzieję, że jak zobaczy na jej palcu pierścionek zaręczynowy to sobie odpuści. Co o tym myślisz ?
- Cóż.. myślę, że to świetny pomysł. A jak planujesz to zrobić ?
- No właśnie do tego potrzebuję Ciebie mój dobry kumplu, bo na razie nie mam żadnego pomysłu.
- Słuchaj, trzeba się dowiedzieć jak ona sobie wymarzyła ten dzień. Musi być wyjątkowy. Taki, żeby go zapamiętała na długo.
- A niby jak mam to zrobić ? Przecież się domyśli jak zacznę o to pytać.
- Zostaw to mnie przyjacielu. Będę Twoim tajnym szpiegiem i przyniosę Ci wszystkie informacje, jakich potrzebujesz.
- Dzięki stary. Jesteś najlepszy. Wiedziałem do kogo się zwrócić o pomoc.

Poklepaliśmy się po przyjacielsku a wtedy przypomniałem sobie, że miałem go zapytać gdzie był :

- A gdzie Ty tak właściwie byłeś, co ?
- A tu i tam... - ewidentnie unikał odpowiedzi.
- Tu i tam, czyli ? - niech sobie nie myśli, że odpuszczę.
- Oj Kubi, dowiesz się w swoim czasie, ok ?
- Dobra... Skoro tak mówisz, to muszę poczekać.
- No i to rozumiem. To lecę na tajną misję szpiega. Nara.

Odszedł zadowolony z siebie a ja uśmiechałem się pod nosem. Ten facet to jest jednak pokręcony..

Z perspektywy Igły :

Cholera jasna, mama Kasi miała się dowiedzieć w inny sposób a nie tak. Stała z dość nietęgą miną i czekała na jakieś wyjaśnienia a ja nie wiedziałem co powiedzieć.

- Wyjaśni mi ktoś w końcu co tu się dzieje ?
- Mamo, słuchaj, bo ja....Znaczy ... my.... - Kasia zaczęła się jąkać...
- Wy co ?
- My jesteśmy razem - w końcu udało mi się coś powiedzieć.
- Razem ? Pan sobie ze mnie żartuje ? Pan jest od mojej córki starszy o kilkanaście lat. Pan ma żonę, dzieci, jak Pan sobie to wyobraża ?
- Już niedługo biorę rozwód a o dzieci będę walczył w sądzie.
- Nie, nie, nie. Wy .. Nie, to nie ma żadnej racji bytu.
- Mamo, jestem już dorosła i chyba mogę sama decydować o tym z kim będę związana. Nie sądzisz ? - powiedziała Kasia.
- Skarbie, pójdę już. Porozmawiaj na spokojnie z mamą. Zadzwonię do Ciebie później. Pa.

Pocałowałem ją w policzek i jak najszybciej się stamtąd ulotniłem, żeby nie wszczynać jakiejś większej awantury. Kiedy już dojeżdżałem Kubi zadzwonił. Kiedy mi wszystko opowiedział, byłem skołowany ale i zadowolony, że chce się oświadczyć Milenie. Pięknie razem wyglądają i zasługują na szczęście. Teraz muszę przemyśleć jak wypytać ją o wymarzone oświadczyny. Myśl Krzysiek, myśl. Ty zawsze wiesz jak zagadać i jak się czegoś dowiedzieć. Po chwili zauważyłem Milenę, która szła w moją stronę. Cholera nie, jeszcze nie jestem przygotowany :

- Cześć Igła.
- Cześć mała. Gdzie idziesz ?
- Do sklepu. Idziesz ze mną, pomożesz mi nieść.
- Jasne, jak trzeba coś ponieść to wiadomo do kogo się zwrócić, do starego dziadka Krzysia. No dobra dziecko, pomogę Ci.
- Och dziękuję Ci dziadziusiu.

Zaśmialiśmy się oboje, po czym ruszyliśmy do sklepu. Myślałem jak poruszyć temat, żeby nie wkopać Kubiego, ale nic sensownego mi nie przyszło do głowy :

- Co Ty Igła taki milczący ?
- Co ?? Emm..Ja.. Dużo myślę ostatnio nad swoim życiem.
- I doszedłeś do jakichś wniosków ?
- Jeszcze nie.. Wiesz, ostatnio przypominałem sobie jak oświadczałem się Iwonie. W restauracji, podczas kolacji, w jej urodziny. A jak Ty sobie wyobrażasz swoje oświadczyny ? Takie wymarzone ?
- Hmm.. wiesz co ? Zaskoczyłeś mnie tym pytaniem. Nie wiem.. Chyba chciałabym zostać zaskoczona.
- Serio ?
- Tak, to by było najfajniejsze.

No to się Kubi zdziwi. I bądź tu człowieku kreatywnym przy tak wymagających kobietach...

Z perspektywy Zbyszka :

Ostatnio często spotykałem się z Klaudią. Czułem się z tym dziwnie, bo Ania o niczym nie wiedziała, ale przecież nie robię nic złego. No wiem, że tym bardziej powinienem być szczery ze swoją dziewczyną i powiedzieć jej, że znalazłem fajną koleżankę, ale kobiety są dziwne i wszystko inaczej interpretują. Bynajmniej inaczej niż powinny. Szykowałem się na wyjście z Klaudią do klubu, kiedy zadzwonił mój telefon. Nie znałem tego numeru, ale coś mnie podkusiło, żeby jednak odebrać :

- Halo ?
- Cześć Zbyszek.- powiedział jakiś kobiecy głos.
- A my się znamy ?
- Z tej strony Monika, jestem dziewczyną Fabiana.
- A no tak, pamiętam Cię. Ale skąd masz mój numer ?
- Od Fabiana. Słuchaj, zacznij zajmować się bardziej swoja dziewczyną, bo mój chłopak się kręci koło niej a mi to bardzo nie pasuje.
- Jak to się kręci ? Przecież Wy jesteście razem.
- Tak, ale Cię ostrzegam. Mam wrażenie, że on ma do niej jakąś dziwną słabość i dla Ciebie byłoby lepiej, gdyby byli od siebie jak najdalej.
- Daj sobie spokój Monika.. Nie wiem co Ty knujesz ale nie rozdzielisz mnie z Anią.
- W porządku. Tylko nie zdziw się jak nie będziesz miał do kogo wracać, bo Fabian ma Twoje zdjęcia z klubu z Twoją nową znajomą.
- Jakie zdjęcia ?
- Bardzo interesujące.Na razie.
- Monika czekaj, haloo...

Próbowałem jeszcze się do niej dodzwonić, ale ona nie odbierała. Cholera jasna.. O jakich ona zdjęciach mówiła ? Kurcze, jeśli to jakieś fotomontaże i Ania je zobaczy to będę miał przechlapane. Próbowałem się do Ani dodzwonić, ale ona też nie odbierała.. Cholera... Już po mnie.......

sobota, 9 maja 2015

ROZDZIAŁ 83

Z perspektywy Mileny :

Turniej we Wrocławiu zbliżał się wielkimi krokami. Debiut Stefana w roli trenera naszej reprezentacji, czułam, że będzie dobrze. Chłopcy też byli bardzo pozytywnie nastawieni. Tylko zacząć wygrywać. Ale była jedna rzecz, która spędzała mi sen z powiek, mianowicie konflikt Miśka z Bartkiem. Co gorsza Antiga uznał, że obaj są z przyjmujących w najlepszej formie, więc to oni będą zaczynać mecze w pierwszej szóstce. Cóż za ironia...Ale Bartek poważnie zaczął przesadzać, ciągle rzucał jakieś aluzje w stosunku Michała, wiem, że chciał go sprowokować, kurde, ale po cholerę ? Jeśli myśli, że Stefan zrezygnuje z Michała na jego rzecz to się grubo myli. Może nie powinnam, ale muszę iść i z nim porozmawiać. Będę twarda, wejdę, powiem mu to co mam powiedzieć i wychodzę. Poszłam pod jego pokój i zapukałam. Otworzył mi w samych bokserkach. Cholera no...

- Co Ty tu robisz ? - spytał.
- Przyszłam z Tobą porozmawiać. Mogę wejść ?
- Jasne, pewnie, że tak. Chodź.

Weszliśmy do środka. Stanęłam na środku pokoju. Wzięłam głęboki wdech i powiedziałam :

- Co Ty sobie wyobrażasz Bartek, co ?
- Nie rozumiem o co Ci chodzi.
- Doskonale rozumiesz. Po jaką cholerę prowokujesz Michała, co ? Chcesz, żeby nie wytrzymał i Cię uderzył a wtedy Stefan wyrzuci go z drużyny, prawda ? Ale wiesz co ? Nie uda Ci się to, bo Michał ma znacznie silniejszą wolę niż myślisz.

Chciałam odejść, jednak Bartek zagrodził mi drogę i powiedział :

- Zaczekaj, zaczekaj. Wysłuchaj mnie.
- Nie chcę, nie chcę Cię słuchać. Po prostu mnie zostaw, rozumiesz ? Zostaw mnie w spokoju.

Zaczęłam mu się wyrywać, jednak nie miałam wystarczająco siły więc w końcu skapitulowałam.

- Czemu masz o mnie takie złe zdanie ? To Michał Ci naopowiadał, prawda ?
- Nie, nikt mi nie musiał nic opowiadać, sama widziałam na treningach co się dzieje. Bartek, proszę Cię. Daj mi spokój. Tak będzie lepiej.
- Dla kogo będzie lepiej ? Bo na pewno nie dla mnie, bo Cię kocham i nie potrafię i nie chcę o Tobie zapomnieć. Dlaczego tak bardzo próbujesz temu zaprzeczyć ?
- Przepraszam Bartek. Ja Cię nie chciałam nigdy zranić. Ale między nami nic nie będzie. Zrozum to póki jest jeszcze na to czas i póki jeszcze możesz ułożyć sobie życie.

Pocałowałam go w policzek i wyszłam jak najszybciej stamtąd, żeby nie zdążył mnie zatrzymać. Czułam, że zamykam za sobą jakiś etap w moim życiu. Z jednej strony było mi przykro, bo czułam, że skrzywdziłam Bartka, ale może w końcu zapomni o mnie i będę mogła być naprawdę szczęśliwa u boku Michała ? Uśmiechnęłam się sama do siebie i wróciłam do naszego pokoju, gdzie już czekał na mnie mój książę.

- Gdzie byłaś skarbie ?
- Porozmawiać z Bartkiem.
- Byłaś u niego całkiem sama ?
- Tak, a co ? Nie ufasz mi ?
- Ufam... tylko....
- Tylko co ?
- Boję się, że on mi Cię zabierze.
- Michał, rozmawiałam z nim bardzo poważnie i myślę, że dotarło do niego, że nigdy z nim nie będę.
- Naprawdę ?
- Tak, tak myślę.

Wstał z łóżka i podszedł do mnie, po czym objął mnie w pasie i powiedział :

- Więc teraz będzie już tylko żyli długo i szczęśliwie ?
- No nie wiem, wierzysz w takie bajki ?
- Oczywiście. Bardzo Cię kocham.
- Ja Ciebie też.

Misiek zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował. Oczywiście pocałunek odwzajemniłam. Czułam, że teraz będzie już tylko lepiej.

Z perspektywy Kasi :

Kiedy tylko wróciłam do domu, od razu zamknęłam się w swoim pokoju. Mama próbowała mnie wypytać co się stało, jednak nie miałam ochoty z nią na ten temat rozmawiać. Ona by mnie i tak nie zrozumiała. Poza tym nie wiedziała nic ani o Krzyśku ani o Michale więc po co miałam ją w to wtajemniczać ? Zaczęłam się zastanawiać nad tym wszystkim co się ostatnio stało... Jak Michał z Iwoną mogli się posunąć do czegoś takiego. Nie mam pojęcia co o tym wszystkim myśleć. Twierdził, że to wszystko z miłości do mnie, ale co to za miłość, skoro knuł i spiskował ? Poza tym tak naprawdę to i ja nie byłam w stosunku do niego fair. Próbowałam sobie wmówić, że coś do niego czuję, miałam nadzieję, że w końcu pojawi się uczucie, ale tak naprawdę kochałam, kocham i bd kochała Krzyśka. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi :

- Odejdź mamo, nie chcę z Tobą teraz rozmawiać.

Jednak nikt nie odpowiedział, tylko dalej pukał. Wkurzyłam się, ale wstałam, żeby ją ochrzanić, ale kiedy otworzyłam drzwi od pokoju, zaniemówiłam widząc kto stoi w drzwiach :

- Co Ty tu robisz ? - spytałam.... Krzyśka.
- Przyjechałem, bo muszę z Tobą porozmawiać. Mogę wejść ?
- Proszę.

Wpuściłam go, bo co miałam zrobić ? Usiadłam na łóżku a Krzysiek zaraz obok mnie. Przez chwilę panowała między nami cisza. Żadne z nas chyba nie bardzo wiedziało co powiedzieć. Jednak Krzysiek przerwał ją pierwszy :

- Jak się czujesz ? Z tym... wszystkim ?
- Ciężko.. wciąż to jakoś do mnie nie dociera. A Ty ?
- Powiedziałem Iwonie, że składam pozew o rozwód.
- Co ? Nie możesz. A co z dziećmi ?
- Będę o nie walczył w sądzie. Udowodnię, że to z jej powodu nasze małżeństwo już nie istnieje. Ale nie przyjechałem tu rozmawiać o Iwonie.
- Więc o czym chcesz ze mną rozmawiać ?
- O nas....
- O nas ?
- Tak, skoro moje małżeństwo się rozpadło, a Ty jaki mi wiadomo już nie jesteś z Winiarem, to już nic nie stoi nam na przeszkodzie, żebyśmy mogli być razem... Prawda ?

Zapytał zbliżając się do mnie :

- Naprawdę tego chcesz Krzysiek ? Być z kimś takim jak ja ?
- Kimś tak wspaniałym, cudnym i wyjątkowym ? 3 razy tak. Kocham Cię Kasiu.
- Ja Ciebie też.

Pocałowaliśmy się namiętnie i wtedy drzwi od pokoju się otworzyły i wparowała do środka mama. Po jej minie można było stwierdzić, że zadowolona to ona nie jest :

- Przepraszam bardzo, a co tu się dzieje ?

No to teraz będzie afera.................


Z perspektywy Ani :

Powoli się odwróciliśmy a mina Moniki nie wyrażała niczego dobrego :

- Monia skarbie, co Ty tu robisz ? - spytał Fabian.
- Wiedziałam, że Cię tu znajdę, wiedziałam, że z nią będziesz.
- Kochanie, spotkaliśmy się czystym przypadkiem, naprawdę.
- Tak, Fabian ma rację - starałam się brzmieć jak najbardziej przekonywująco - Już Ci mówiłam, Fabian jest tylko moim przyjacielem.Zaufaj trochę swojemu facetowi, bo stracisz go przez swoją zazdrość.

Zwróciłam się do Fabiana :

- Pójdę już, dziękuję że mi pomogłeś.

Weszłam do domu i poszłam do swojego pokoju. Miałam jakieś dziwne przeczucia, że niedługo stanie się coś złego.. Bałam się. Otworzyłam laptopa i zalogowałam się na skypa. Zauważyłam, że Zibi jest dostępny więc zadzwoniłam do niego. Odebrał od razu :

- Cześć kochanie.
- Cześć - odpowiedziałam dość smętnie. Wciąż przybijała mnie ta sprawa z Fabianem.
- Co się dzieje kochanie ?
- Nie nic, Miałam dość ciężki dzień. A co u Ciebie ?
- W porządku.
- Tęsknię za Tobą Zbyszek. Bardzo.
- Ja też, ale już niedługo znów się zobaczymy. Obiecuję.

Po chwili ktoś zadzwonił do niego do drzwi a Zbyszek powiedział :

- Skarbie, przepraszam, ale muszę już iść. Porozmawiamy jutro. Kocham Cię.
- W porządku. Ja Ciebie też. Pa.

Wyłączyłam komunikator i poszłam się pouczyć. Byłam już tak znudzona dzisiejszym dniem, jednak on chyba nadal nie chciał się skończyć, bo zauważyłam, że dzwoni mój telefon. FABIAN. Cholera, czego on jeszcze ode mnie chce ? Mam już dość kłopotów z jego dziewczyną. Dobra, odbiorę.

- Cześć. - powiedziałam oschle, choć wcale tak nie chciałam brzmieć.
- Cześć. Jesteś bardzo zajęta ?
- Nie. W zasadzie to nic ważnego nie robię.
- Chciałem Cię przeprosić za zachowanie Moniki. Ona jest bardzo zazdrosna, choć wcale nie daje jej do tego powodu.
- Rozumiem Cię. I Monikę też rozumiem. Trzeba pilnować takiego faceta, jeśli się go ma.
- To miał być komplement ?
- No weź Fabian......
- Oj no żartuję.. Nie bądź taka nerwowa.
- Wybacz, ten dzień nie należy do najlepszych.
- Rozumiem, dobra, kończę, bo nie chcę Cię jeszcze bardziej denerwować. Jeszcze raz Cię przepraszam. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia.

Rozłączyłam się i położyłam na łóżku. To był długi dzień i w końcu się skończył.....

czwartek, 30 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ 82

Z perspektywy Kubiego :

Nie mogę uwierzyć, cóż.. Troszkę mnie zbiło z tropu to, co usłyszałem. Kurek spał z Mileną, całował ją, jak sobie o tym pomyślę, to mam ochotę iść do niego i obić mu tą okropną mordę, ale nie mam prawa mieć do nikogo pretensji, bo to ja wtedy zawaliłem. Najważniejsze jest to, że ona mnie nie chce zostawić, że to mnie kocha, nie jego i to ze mną chce być. Wyszedłem na trening, choć tak naprawdę nie miałem ochoty zostawiać Mileny nawet na sekundę, no ale mus to mus. Praca wzywa. Po kilku minutach byłem już na sali. Nie chciałem teraz widzieć Kurka więc starałem się stać jak najdalej od niego. Podszedłem do Winiara, który stał z Możdżonem i Piotrkiem. Miał strasznie przygnębioną minę, zupełnie jak nie on.

- Winiar, wszystko w porządku stary ?

Jednak on nic nie odpowiedział, był jakby w zupełnie innym świecie. Szturchnąłem go i dopiero się ocknął :

- Co ? Coś mówiłeś ?
- Pytałem czy wszystko w porządku ?
- Tak, tak, wszystko ok. Wracajmy do ćwiczeń.

Uciekł i zaczął biegać, cóż.. Dziwne, jednak i ja zacząłem, kiedy usłyszałem polecenie Stefana. Biegałem sobie spokojnie, kiedy niestety dogonił mnie Kurek. Jeszcze jego tu brakowało...

- Cześć Kubi.
- Czego chcesz ?
- A to co ? Już nie można tak po prostu porozmawiać z kolegą z kadry ? Przecież jesteśmy kumplami.
- Daruj sobie, wiesz kiedy przestałeś być moim kumplem ? Kiedy zaciągnąłeś moją dziewczynę do łóżka...

Jego mina w tym momencie była bezcenna... To zdziwienie pomieszane ze złością... 

- Co ? Zdziwiony skąd o tym wiem ? Powiedziała mi, tak jak i ja jej o Agnieszce i teraz nie mamy przed sobą żadnych tajemnic... I jak widać z Twojego planu nici....
- Jakiego planu ?
- Och proszę Cię, nie udawaj głupszego niż jesteś. Wiem wszystko i powiem Ci po raz kolejny, nie rozdzielisz mnie z Mileną.
- To się jeszcze okaże... Udowodnię jej, że to mnie naprawdę kocha a Ty będziesz tylko epizodem w jej życiu. Nic nie znaczącym epizodem...
- Zamknij się.

Podszedłem bliżej, zamachnąłem się i chciałem go uderzyć, jednak w porę Możdżon mnie odciągnął.

- Michał, daj spokój, nie warto.
- Masz rację. Ale niech on, się lepiej do mnie nie zbliża. Ani do Mileny, bo inaczej pogadamy.

Dołączyłem do chłopaków i zacząłem wykonywać ćwiczenia, które kazał nam zrobić Stefan na rozgrzewce, ale wciąż nie mogłem przestać myśleć o tym, co powiedział. A jeśli... jeśli to jego kocha Milena ? Nie, to przecież niemożliwe... Ona by mnie nie oszukała, powiedziała, że mnie kocha więc tak jest. Przestań sobie truć głowę Misiek. Minęły 2 godziny i w końcu trening się skończył. Szybko pobiegłem pod prysznic, bo chciałem się jak najszybciej znaleźć u siebie w pokoju, przy Milenie. Jednak kiedy wszedłem, nie było jej. Zacząłem się martwić, dlatego postanowiłem jej poszukać. Chodziłem po wszystkich pokojach, aż w końcu zauważyłem ją na ławce przed ośrodkiem. Natychmiast do niej podbiegłem :

- Skarbie, co Ty tu robisz ? Martwiłem się o Ciebie. Dlaczego nie jesteś w pokoju ?
- Musiałam wyjść na chwilę się przewietrzyć.
- Coś się stało ? Źle się czujesz ?
- Winiar opowiedział mi co się działo przed treningiem.
- Aaa...
- On nigdy nie da za wygraną. Boję się, że zrobi wszystko, żeby nas rozdzielić...
- Ale to mu się nie uda. Kochamy się i nikomu nie pozwolimy nas rozdzielić, tak ?
- Tak.

Przytuliłem ją do siebie chcąc ją uspokoić, choć tak naprawdę sam się bałem....

Z perspektywy Igły :

Wciąż to do mnie nie docierało... Jak oni mogli coś takiego wymyślić ? Żeby chcieć rozdzielić mnie  z Kasią ? Jak tylko dostaniemy parę dni wolnego pojadę do Rzeszowa zabrać swoje rzeczy. Jeszcze nie wiem jak mam to wytłumaczyć dzieciom, ale nie umiem, nie mogę po tym wszystkim dalej być z Iwoną. Wniosę sprawę do sądu i postaram się o możliwość widywania dzieci, no przecież mam do tego cholerne prawo. Kiedy tak siedziałem w pokoju i rozmyślałem, ktoś zapukał. Poszedłem otworzyć a tam stałą Iwona. Nie miałem ochoty jeszcze z nią rozmawiać :

- Czego Ty jeszcze chcesz ? Już Ci wszystko powiedziałem....
- Krzysiek, proszę. Daj mi tylko 5 minut. Potem zniknę.

Wpuściłem ja do środka. Nie miałem innego wyjścia, w końcu jest matką moich dzieci. 

- Słucham ?
- Ja.. ja Cię przepraszam. Wiem, że to nic nie zmieni, ale ja się po prostu bałam. Bałam się, że odejdziesz od nas do niej...
- I dlatego wymyśliłaś to wszystko z Winiarskim ? Nie miałaś prawa tak knuć...
- Wiem, przepraszam. Wiem, że to co zrobiłam jest złe, ale mamy dzieci.. Nie możemy tego tak zniszczyć, musimy spróbować to odbudować.
- Nie, tego się nie da odbudować. Nie da się odbudować miłości a ja Ciebie już nie kocham. Kocham Kasię.
- Nie, Krzysiek, tak Ci się tylko wydaje. Ja wiem... ona Cię uwiodła, zaciągnęła do łóżka, ja to wiem, ale Ci wybaczę....
- Czy Ty słuchasz co do Ciebie mówię ? Nie kocham Cię, jak dostanę wolne, jadę do prawnika i wnoszę pozew o rozwód z orzeczeniem o Twojej winie. A teraz stąd wyjdź.
- Ale...
- Wyjdź.
- Dobrze, ale jeszcze się policzymy.

Wyszła trzaskając drzwiami a ja wciągnąłem głęboko powietrze do płuc. Teraz muszę porozmawiać z Kasią. Nic już nie stoi na przeszkodzie naszemu szczęściu......

Z perspektywy Ani :

Minęło kilka dni, W tym czasie Zbyszek zadzwonił tylko raz i w dodatku był jakiś dziwny.. Zaczęłam się martwić, jednak potem pomyślałam, że może coś nie idzie tak jak powinno w sprawie transferu więc postanowiłam nie naciskać. Jak będzie chciał, to sam powie. Wracałam ze szkoły, kiedy po drodze spotkałam Fabiana :

- Hej, co Ty tu robisz ?
- A z treningu wracam, a Ty ?
- Ze szkoły.
- To mam pomysł. Chodźmy na jakieś lody czy coś ? Co Ty na to ?
- W sumie to nie śpieszy mi się do domu. Więc... chętnie.

Poszliśmy do najbliższej budki z lodami, kupiliśmy sobie oboje po dwie gałki i spacerkiem wracaliśmy do domu, Fabian bowiem postanowił mnie odprowadzić :

- A Monika nie będzie miała nic przeciwko, że spędzasz ze mną czas ? - spytałam.
- Nie, no coś Ty. Monika musi zrozumieć, że się przyjaźnimy i to wszystko.
- Na pewno ?
- Tak, a co tam u Zbyszka ?
- A nie wiem, jakiś taki ostatnio przygnębiony jest. Nie wiem dlaczego.
- Może nie idzie mu w klubie ?
- Tak, pewnie tak. Niedługo już przyjedzie, z czego się bardzo cieszę.

W końcu nawet nie zauważyliśmy aż znaleźliśmy się pod moim domem.

- To... dzięki za miłe popołudnie. Naprawdę świetny z Ciebie przyjaciel.
- Dzięki, Ty też jesteś świetną przyjaciółką.

Przytuliliśmy się ale po chwili usłyszałam kobiecy głos za plecami :

- Wiedziałam, wiedziałam, że Cię tu z nią znajdę.

Monika.... No to się będzie działo.....

niedziela, 26 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ 81

Z perspektywy Mileny :

Czekałam na to co mi powie Michał, dostałam smsa od jakiegoś anonimowego, że Michał ma romans z Agnieszką i poszedł się z nią spotkać, ale nie chciałam w to wierzyć, on przecież nie mógł mi tego zrobić.

- Skarbie, o czym Ty mówisz ? O co Ci chodzi ?
- Zadałam Ci pytanie, gdzie byłeś ?
- No u Winiara...
- Nie kłam... Wiem, że byłeś u Agnieszki.
- Ale... Skąd ?
- To jest dla Ciebie ważne ? Skąd wiem ?
- Kochanie, posłuchaj, ja.. Muszę Ci coś powiedzieć.

Usiadł koło mnie na łóżku a ja się bałam co mi za chwilę powie.

- Wtedy, kiedy wyjechałaś i mnie zostawiłaś, byłem strasznie załamany a Kurek powiedział, że prędzej czy później będziesz jego..I ja poszedłem do baru i się upiłem.
- No i ?
- Spotkałem tam Agnieszkę, ona mnie zabrała do siebie do domu i myśmy się....
- Chcesz powiedzieć, że z nią spałeś ?
- Nie, znaczy... W ostatniej chwili się opanowałem, ale było... blisko.

Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Ale w sumie, nie mam prawa robić mu wyrzutów. Sama nie byłam w stosunku do niego fair i chyba muszę mu to teraz powiedzieć

- Rozumiem. - w końcu udało mi się coś powiedzieć.
- Skarbie, przepraszam Cię, wiem, że nic mnie nie usprawiedliwia..Ale ja byłem wtedy kompletnie pijany i nie myślałem w ogóle co robię.
- Michał, w porządku.
- Jak to w porządku ?
- Ja też muszę Ci coś powiedzieć. Kiedy tak jakby nie byliśmy ze sobą, przyjechał do mnie Bartek i my zaczęliśmy pić wino i tak jakby... Trochę nas poniosło.
- Co chcesz przez to powiedzieć ?
- Czułam się strasznie oszukana przez Ciebie a on był blisko i mnie uwiódł i.... Stało się.

Patrzyłam uważnie na jego twarz, nie wyrażała nic. I tego zaczęłam się obawiać. Przez dłuższą chwilę nic nie mówił, jednak w końcu odezwał się :

- Czujesz coś do niego ?
- Nie Misiek, ja byłam wtedy sfrustrowana tym, że mi nie powiedziałeś o wyjeździe, potrzebowałam jakiejś czułości. Proszę, uwierz mi, kocham Ciebie i tylko Ciebie.

Zbliżyłam się niepewnie do niego i spytałam :

- Wierzysz mi ?
- Kotku, kocham Cię, nie chcę Cię stracić, nie pozwólmy, żeby ktoś nas rozdzielił, dobrze ?
- O niczym innym nie marzę.

Zbliżyłam się do niego i go pocałowałam. Michał pocałunek odwzajemnił.. Po chwili przytulił mnie mocno do siebie. To są te ramiona, w których chcę spędzić resztę mojego życia.

Z perspektywy Winiara :

Spieprzyłem to, na maksa to spieprzyłem. Jestem pewien, że ona mi tego teraz nie wybaczy. Ale ja ją kocham, wiem, że nie powinienem się zgodzić na ten idiotyczny plan Iwony, ale wiedziałem, że inaczej nie będę miał z Krzyśkiem szans. Ona nigdy by ze mną nie była a tak miałem nadzieję, że będzie chociaż cień szansy, że mnie pokocha i o nim zapomni. A teraz wszystko stracone..Siedziałem w jej pokoju i czekałem aż w końcu wróci. Po kilku minutach przyszła. Od razu do niej podszedłem, jednak ona mnie od siebie odsunęła :

- Kasiu, kochanie ! Proszę daj mi to wszystko wytłumaczyć.
- Tutaj nie ma co wyjaśniać . Jak mogłeś coś takiego zrobić ? Knuć ?
- Wiem, popełniłem błąd. Ale ja wiedziałem, że nie mam szans z Krzyśkiem a cholernie Cię kocham i chciałem chociaż przez chwilę poczuć, że i Ty kochasz mnie. Proszę Cię, jeszcze możemy to wszystko uratować.
- Michał, jak Ty to sobie wyobrażasz ? Po tym, czego się dowiedziałam mam tak po prostu dalej z Tobą być ?
- Wiem, że to trudne, ale jeśli tylko się chce..
- W tym rzecz, że ja już nie wiem czy jeszcze chce...
- Jak to ? Kasia, proszę. Nie skreślaj mnie tak od razu. Ja Ci to wynagrodzę, przysięgam, tylko proszę Cię. Daj mi szansę. Kocham Cię.

Próbowałem się zbliżyć, jednak ona wciąż się odsuwała i powiedziała :

- Przykro mi Winiar, ale wyjeżdżam.
- Niee.. - ona mi nie może tego zrobić.
- Muszę sobie to wszystko przemyśleć, nie potrafię, nie umiem teraz tak po prostu z Tobą rozmawiać.

Powiedziała Kasia ze łzami w oczach a ja miałem ochotę sobie dać w ryj, jak mogłem ją doprowadzić do takiego stanu ? Jestem zwykłym sukinsynem. Wiem, że muszę jej teraz dać czas i dopiero po jakimś czasie spróbować odzyskać jej zaufanie. Minęło 15 minut, Kasia spakowała wszystkie swoje rzeczy do torby i zbierała się do wyjścia, złapałem ją jeszcze za rękę i powiedziałem :

- Kasiu, obiecaj, że mnie nie skreślisz, proszę, obiecaj mi.
- Cześć Michał.

Pocałowała mnie w policzek i wyszła a ja zostałem z natłokiem dręczących mnie myśli. Jak ja mogłem to tak zaprzepaścić ?

Z perspektywy Zbyszka :

Skończyłem rozmawiać z Anią i poszedłem otworzyć drzwi a tam stała jakaś młoda dziewczyna. Postanowiłem porozumieć się z nią po angielsku ( bynajmniej spróbować ) :

- Hi ! Can I help you ?
- Cześć - Polski ? Serio ? 
- Mówisz po polsku ?
- Mam na imię Klaudia. Zostałam tu skierowana przez władze klubu, mam Ci donieść te papiery.
- W takim razie dziękuję.

Chciała odejść, ale ją zatrzymałem :

- Czekaj, co Ty tu robisz ? Jak się tu znalazłaś ?
- Mieszkam tu i pracuję w klubie.
- Dlaczego do tej pory Cię nie widziałem ? Nawet nie wiesz jak mi tu brakowało osoby, z którą mógłbym porozmawiać po polsku.
- A no jakoś tak ostatnio nie wychodziłam z biura więc nie było okazji się poznać.
- To może wejdziesz ?
- W sumie... Czemu nie... Ale Twoja dziewczyna nie będzie zła ?
- Moja dziewczyna została w Polsce, niestety nie mogła ze mną przylecieć. Stąd te wszystkie papiery i formalności. Załatwiam sobie skrócenie kontraktu, żebym mógł wrócić do niej, bo bardzo za nią tęsknię.
- Ok, to w sumie chętnie się zapoznam.

Zaprosiłem ją do środka, w sumie nie wiem czemu to zrobiłem. Ale polubiłem tą dziewczynę i chciałem ją bliżej poznać. Przecież nie robię nic złego. Ale jednak poczułem się z tym jakoś dziwnie.. Dobra Zibi, ogar....

wtorek, 21 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ 80

Z perspektywy Michała :

Nie umiałem jej powiedzieć prawdy.. Jestem takim cholernym tchórzem, ale się boję. No cholera boję się, że ona nie będzie chciała mnie wysłuchać i po prostu odejdzie. Ale nie mogę jej cały czas oszukiwać. Popatrzyłem na nią, spała przytulona do mnie. Objąłem ją mocniej, bojąc się że ucieknie mi. To jest mój cały świat, Mila i nasza dzidzia. Muszę się kogoś poradzić co mam robić, najlepiej Igły. Jeszcze się wstrzymam z oznajmianiem prawdy. Po chwili Milena się zaczęła budzić :

- Hej skarbie.
- Hej.
- Jak się spało ?
- Cudownie, bo z Tobą.
- Mi też.

Pocałowałem ją chcąc zagłuszyć towarzyszące mi wyrzuty sumienia.

- To co ? Wstajemy ?
- Ja idę pierwsza do łazienki..
- O nie moja kochana...
- Nie masz szans  ze mną.

Wstała bardzo szybko i zamknęła się w łazience. Cholera !

- Tym razem Ci się udało.
- Jasne jasne Misiaczku.

Zaśmiałem się i usiadłem na łóżku. Zobaczyłem, że dzwoni do mnie Agnieszka. Zdziwiłem się, ale wyszedłem na balkon i odebrałem :

- Czego chcesz ?
- Jakie miłe przywitanie, no no ! Nie spodziewałam się tego po Tobie.
- Przejdź do rzeczy, dobra ?
- Myślę, że chyba musimy poważnie porozmawiać, nie uważasz ?
- A mamy o czym ?
- Uwierz mi, że to w Twoim interesie, żebyś się ze mną spotkał.
- Dobra, przyjdę za 5 minut.
- Czekam.

Rozłączyłem się. Czego ona ode mnie chce ? Muszę coś powiedzieć Mili. Przecież nie powiem jej, że idę do Agnieszki :

- Skarbie ! Winiar do mnie dzwonił, żebym do niego przyszedł, bo chce coś ode mnie.
- Ok. - krzyknęła mi przez drzwi.

Wyszedłem z pokoju i ruszyłem do Agnieszki. Cóż.. czas się z nią zmierzyć. Zapukałem a ona otworzyła :

- Wejdź.

Wszedłem do ośrodka, choć wcale nie chciałem tam być, więc postanowiłem to szybko załatwić :

- Słuchaj, mów szybko o co ci chodzi, bo nie mam ochoty z Tobą tu przebywać.
- Oj Misiu, coś Ty taki nerwowy ?

Chciała się do mnie zbliżyć, jednak się szybko odsunąłem :

- Zwabiłaś mnie tu tylko po to ? Bo jeśli tak, to ja się zmywam.
- Oj dobra wyluzuj trochę. Zaprosiłam Cię tutaj, bo myślę, że musisz o czymś wiedzieć. Wczoraj miałam tu pewnego gościa.. Zgadnij kogo ?
- Przestaniesz się ze mną bawić w zagadki ?
- Bartek mnie odwiedził.
- Kurek ?
- Tak.
- Czego chciał ?
- Porozmawiać. - Już mnie zaczyna denerwować
- Agnieszka, mówisz czy mam sobie iść ?
- Powiedział, że wie, że między nami doszło do czegoś więcej i pytał czy pomogę mu przekazać to Milenie tak, żeby uwierzyła. Podobno ma jakiś plan jak ją zdobyć.
- Co ? - nie mogłem uwierzyć w to co słyszałem.
- To co słyszysz Misiaczku.
- I zgodziłaś się ?
- Pomyślałam, że najpierw Ty się o tym dowiesz, bo jak widzisz nie jestem taką szmatą za jaką mnie uważasz.
- Ale wiesz co on chce zrobić ?
- Nie, ale przypuszczam, że mi to niedługo powie. Michał, ja naprawdę nie chcę dla Ciebie źle, wiem, że teraz będziesz ojcem. Kochasz ją, więc bądź z nią szczęśliwy.
- Nie będę, jeśli Bartek jej o wszystkim powie. On chce mi ją odebrać.
- Wszystko będzie dobrze.

Przysunęła się do mnie i chciała mnie przytulić, jednak ja wolałem nie ryzykować i się odsunąłem i powiedziałem :

- Ee.. dzięki, ale ja już muszę iść, bo powiedziałem Milenie, że idę tylko na chwilę do Michała.

Wyszedłem jak najszybciej stamtąd i wróciłem do pokoju a Milena już siedziała na łóżku

- Już się wyrobiłaś ? Szybko...
- Gdzie byłeś ?
- No przecież u Winiara, mówiłem Ci.
- Kłamiesz....

Przełknąłem głośno ślinę, no to po mnie.......

Z perspektywy Kasi :

Stałam i czekałam, aż któreś z nich raczy coś powiedzieć, jednak żadne się nie odzywało więc ponowiłam pytanie :

- Czekam... O co tu chodzi ? O jakim planie mówicie ?
- Skarbie, ja Ci to wszystko wyjaśnię...
- No mam nadzieję, czekam.
- To ja już pójdę a Wy sobie to sami wyjaśniajcie - powiedziała Iwona i chciała odejść, jednak ja powiedziałam :

- O nie, nigdzie Pani nie pójdzie. To też dotyczy Pani.
- Kochanie, bo my.. planowaliśmy dla Ciebie.... przyjęcie.
- Jasne, Ty masz mnie za jakąś pustą blondynę, żebyś mi taki kit próbujesz wcisnąć ?
- Nie, jaa..

Wtedy podszedł do nas Igła

- Co tu się dzieje ? Co Ty tu Iwona robisz ? Nie mówiłaś, że przyjedziesz.
- Ja Cię Krzysiu oświecę, otóż Twoja żona nie przyjechała tu do Ciebie, tylko do Michała, bo oboje mają jakiś plan.
- Plan ?
- Krzysiek, nie słuchaj jej, ona coś bredzi - wtrąciła się Iwona i chciała coś mówić dalej, jednak jej przerwał Igła i zwrócił się do mnie :

- Kasia, jaki plan ?
- Rozdzielenia nas.

- To prawda ? - zwrócił się do Iwony, jednak ona milczała. Widziałam, że Krzysiek zaciska dłoń w pięść i denerwuje się coraz bardziej.
- Pytam się czy to prawda ? Knułaś z Winiarskim, żebym nie mógł być z Kasią ?
- Tak, ale ja Ci to wytłumaczę.
- Nie, nie chcę słuchać żadnych wyjaśnień. Wnoszę sprawę o rozwód.
- Co ? Nie możesz.
- Właśnie, że mogę.

Odszedł a za nim od razu w pościg ruszyła Iwona. A ja stałam w miejscu i patrzyłam na Winiarskiego a on na mnie. Miał taki smutny wyraz twarzy. Czekałam aż coś powie, jednak on nie mówił nic, więc postanowiłam pójść się przejść. Jednak jak odchodziłam usłyszałam jak mówi :

- Kasia, zaczekaj proszę.

Ale nie odwróciłam się, tylko szłam dalej. Muszę teraz pobyć sama, przemyśleć to....

Z perspektywy Ani :

To się nie dzieje naprawdę, to nie może być prawda :

- Fabian, ale co Ty mi chcesz powiedzieć ?
- Jaa.. przepraszam. Monika nie miała prawa Cię tu nachodzić.
- Ale nie odpowiedziałeś mi na pytanie. Czy Ty coś do mnie czujesz ?

Zaśmiał się tak strasznie sztucznie jak na niego i powiedział :

- Pfii.. Ja ? No coś Ty. Jesteś moją przyjaciółką tylko i wyłącznie. Poza tym Zibi by mnie zabił jakbym Cię jakoś próbował poderwać.
- Na pewno ?
- Tak, wierz mi. Jesteś przyjaciółką, świetną, ale przyjaciółką.
- To się cieszę.

Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, ale w końcu Fabian musiał się zbierać do domu a ja zostałam sama i postanowiłam zajrzeć do internetu, przejrzałam portale społecznościowe i zobaczyłam coś, co mnie bardzo zaskoczyło. Otóż " Zbyszek Bartman znów na parkietach PlusLigi " Czyżby to to pojechał załatwić ? I nic mi nie powiedział ? Pewnie chce mi zrobić niespodziankę, więc nie będę się ujawniać. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Zbyszka, bo stęskniłam się za jego głosem.

- Cześć kochanie !
- Cześć skarbie, co tam u Ciebie ?
- A nic, właśnie siedzę sobie w domu i odpoczywam po ciężkim dniu.
- Ciężkim ? Oj to co Ty skarbie robiłeś ?
- A wiesz, strasznie dużo załatwiania miałem...
- Załatwiania mówisz ?
- No tak, takie bardzo formalne sprawy.
- Rozumiem, tęsknię za Tobą Zibi.
- Ja za Tobą też, ale już niedługo się zobaczymy. Obiecuję. Muszę kończyć, bo ktoś dzwoni. Zadzwonię do Ciebie jutro.
- Ok pa kocham Cię.
- Ja Ciebie też.

Rozłączyłam się i oparłam głowę o poduszkę. W końcu jestem szczęśliwa.